Takie małe durnostojki zwożone z różnych wakacyjnych wojaży - niedrogie, a oko cieszą i nie tylko oko
Słowa wstępnego nie będzie, bo nie tylko wstępnego, ale także w ogóle brak słów, kiedy patrzy się na to co nasz rodzimy, a także ościenny, przemysł pamiątkarski potrafi wydać na świat.
Ta dziwaczna kolekcja powstała dzięki zaangażowaniu moich przyjaciół i znajomych, którzy na wakacjach dzielnie stawali przy straganach z pamiątkami i dzielnie brali do swoich rąk przedmioty,których normalnie wstydziliby się dotknąć. Dziękuję wam, kochani! I pamiętajcie - do 5 złotych i musi rzucać na kolana:
czwartek, 24 września 2009

Z kategorii tych, o których się nie dyskutuje, jeno zastyga w niemym zdumieniu, nie mylić z zadumaniem. Lustro, ramka z naklejki holograficznej i złota bryła klasztoru!

Oj jak mi strasznie żal.... Owiecka spode samiuchnych Tatyr. Fantazyjnie nadziana na ołówek! Ale z pyska zadowolona taka jakaś...

To jest po prostu klasyk! Tęczowy kogucik z wtryskarki, z przodu i z tyłu widać stylowe, ostre miejsce zespolenia dwóch form. Błyszczy się i świszcze przepięknie, wprost z Kazimierza nad Wisłą.
poniedziałek, 14 września 2009

Nie wiem, czy jesteście przygotowani na to, ale zaryzykuję. Pamiątka jest chronometrem zintegrowanym z lustrem, ozdobionym zdjęciem Bazyliki z Lichenia i motywami roślinnymi. Brzegi ozdobnie wygryzione nie tylko dodają pamiątce urody, ale także chronią ją przed nieautoryzowanym zaborem, można się nimi nieźle pociąć.

Trójfunkcyjna zabawka, która świszcze, wyje i puszcza bańki. Domniemania, którymi częściami kaczka wydaje wspomniane dźwięki, pozostawiam waszej kreatywności. Kaczka zjechała do nas z Kątów Rybackich.
 
Diabelski śmiech i różowa łapa? No cóż - to coś pochodzi z Helu i jak się tym czymś grzmotnie w dowolną powierzchnię, to to coś zaczyna się zanosić diabelskim rechotem... Aż by się chciało rzec - go to hell, a raczej coming from Hel...

To coś pochodzi z Krakowa, jak głosi inskrypcja, i nie jest psem w ludowej czapce, jakby się mogło wydawać na pierwszy rzut oka. A jeśli nie jest psem, to musi byś smokiem. A służbowo jest długopisem. Ekologicznym, bo z drewna...

Okulary, które ze względu na swój kolor i kształt poprawią humor zarówno nosicielowi, jak i zdumionej publiczności. Baaaardzo eleganckie - na brzegu widać błyszczące niby-cyrkonie. Oczywiście kolor to gaciowy róż. Też z nadmorskiego kurortu, zakupione w czasach, kiedy gust mojej córki dopiero kształtował się w bólach.

Ten niezwykły przedmiot, niezwykły, a jakże praktyczny, z włochatej materii w modny zwierzący wzorek, z suwaczkiem wszytym dla wygody użytkownika, został nabyty za złotych 5 w nadmorskim kurorcie, a dokładniej w Jastarni.
Nie chce myśleć o tym, co się dzieje, kiedy komuś się popuści, albo nie trafi...
sobota, 12 września 2009

Z Holandii - całkiem legalna pamiątka - przymiar liniowy.
|
|